Inflacja konsumencka w Polsce wyniosła w lipcu 2026 roku 3 proc. w ujęciu rocznym. To więcej niż miesiąc wcześniej, gdy wskaźnik wzrostu cen spadł do poziomu 2,5 proc. Za lipcowe odbicie odpowiadały przede wszystkim paliwa, które wyraźnie podrożały zarówno w porównaniu z czerwcem, jak i z ubiegłym rokiem.
Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego ceny towarów i usług konsumpcyjnych były w lipcu o 3 proc. wyższe niż rok wcześniej. W ciągu jednego miesiąca średni poziom cen wzrósł natomiast aż o 0,8 proc.
To zauważalna zmiana po maju i czerwcu, kiedy miesięczny wskaźnik inflacji spadał. Lipcowy wynik oznacza jednak nie tyle powrót szerokiej fali podwyżek, ile przede wszystkim efekt nagłego wzrostu kosztów tankowania.
Paliwa napędziły lipcową inflację
Największy wpływ na lipcowe dane miały ceny paliw do prywatnych środków transportu. Według wstępnych informacji GUS były one o 15,8 proc. wyższe niż w lipcu poprzedniego roku. W porównaniu z czerwcem wzrosły aż o 13,9 proc.
Tak duża miesięczna zmiana przełożyła się na cały wskaźnik CPI. Paliwa zajmują istotne miejsce w koszyku inflacyjnym, a ich ceny wpływają również pośrednio na koszty transportu, dostaw i działalności wielu firm.
Na wzrost cen na stacjach złożyły się przede wszystkim dwa czynniki. Pierwszym było przywrócenie 23-procentowej stawki VAT na benzynę i olej napędowy. Drugim były rosnące ceny produktów naftowych na światowych rynkach.
Dla porównania, jeszcze w czerwcu paliwa były o 5,3 proc. droższe niż przed rokiem. W ciągu jednego miesiąca ich roczna dynamika wzrosła więc o ponad 10 punktów procentowych.
Żywność nadal taniała
W pozostałych głównych kategoriach sytuacja wyglądała spokojniej. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych były według szybkiego szacunku o 0,4 proc. niższe niż rok wcześniej. W porównaniu z czerwcem spadły o 0,8 proc.
To ważna informacja dla gospodarstw domowych, ponieważ żywność stanowi znaczną część codziennych wydatków. Jej spadek ograniczył wpływ droższych paliw na ogólny poziom inflacji.
Gaz i energia elektryczna kosztowały natomiast o 4 proc. więcej niż przed rokiem. W ujęciu miesięcznym ceny w tej kategorii wzrosły jednak tylko o 0,1 proc., więc nie były głównym powodem lipcowego przyspieszenia inflacji.
Inflacja pozostaje w przedziale celu NBP
Lipcowy wynik wynoszący 3 proc. jest wyższy od głównego celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5 proc. Nie oznacza jednak wyjścia poza dopuszczalny przedział odchyleń. NBP przyjmuje bowiem cel na poziomie 2,5 proc. z możliwością odchylenia o 1 punkt procentowy w górę lub w dół.
Oznacza to, że inflacja mieszcząca się między 1,5 a 3,5 proc. pozostaje w paśmie zgodnym z założeniami polityki pieniężnej.
Nie zmienia to faktu, że wzrost z 2,5 do 3 proc. w ciągu jednego miesiąca może ograniczać przestrzeń do szybkiego obniżania stóp procentowych. Rada Polityki Pieniężnej zwraca uwagę nie tylko na sam poziom inflacji, ale także na jej strukturę, tempo zmian oraz ryzyko rozlewania się wzrostu cen paliw na inne towary i usługi.
Czy ceny będą nadal rosły?
Lipcowy odczyt nie musi oznaczać początku trwałego przyspieszenia inflacji. Duża część wzrostu wynikała z jednorazowej zmiany podatkowej oraz gwałtownego skoku cen paliw. Jeżeli sytuacja na rynku ropy i paliw się ustabilizuje, ich wpływ na kolejne odczyty może stopniowo słabnąć.
Z drugiej strony droższe paliwa mogą z czasem podnosić koszty transportu i produkcji. Firmy nie zawsze przenoszą takie wydatki na klientów od razu. Część podwyżek może pojawić się z opóźnieniem, szczególnie w cenach usług transportowych, produktów wymagających częstych dostaw oraz towarów wytwarzanych z wykorzystaniem energochłonnych procesów.
Dużo zależy również od cen energii, sytuacji na rynku surowców, kursu złotego i dynamiki wynagrodzeń. Istotne będzie także to, czy nadal będą spadały ceny żywności, które w lipcu ograniczyły wzrost całego wskaźnika.
Pełne dane poznamy w sierpniu
Opublikowane 31 lipca informacje są szybkim szacunkiem. Obejmują główny wskaźnik inflacji oraz kilka najważniejszych kategorii, ale nie pokazują jeszcze szczegółowych zmian cen poszczególnych produktów i usług.
Pełny raport za lipiec ma zostać opublikowany 13 sierpnia 2026 roku. Dopiero wtedy będzie można dokładniej ocenić, czy wzrost inflacji ograniczał się przede wszystkim do paliw, czy podwyżki pojawiły się również w innych częściach konsumenckiego koszyka.
Na razie dane pokazują, że inflacja pozostaje pod kontrolą, ale jest podatna na nagłe zmiany cen energii i paliw. Dla konsumentów oznacza to przede wszystkim wyższe wydatki na tankowanie. W przypadku pozostałych codziennych zakupów presja cenowa pozostaje znacznie słabsza.