Firmy powinny przygotować się na droższy transport, energię i presję kosztową.

Jeszcze niedawno wzrost cen ropy można było traktować jako chwilowe zamieszanie na rynku surowców. Dziś wygląda to poważniej. Coraz więcej wskazuje na to, że droższa ropa może przełożyć się nie tylko na ceny paliw na stacjach, ale też na koszty firm, ceny produktów i codzienne wydatki konsumentów. Według analityków Banku Pekao szok paliwowy będzie stopniowo

Redakcja
Autor Redakcja
Czas czytania 3 minuty czytania
Opublikowano 7 maja 2026
Firmy powinny przygotować się na droższy transport, energię i presję kosztową.

Jeszcze niedawno wzrost cen ropy można było traktować jako chwilowe zamieszanie na rynku surowców. Dziś wygląda to poważniej. Coraz więcej wskazuje na to, że droższa ropa może przełożyć się nie tylko na ceny paliw na stacjach, ale też na koszty firm, ceny produktów i codzienne wydatki konsumentów.

Według analityków Banku Pekao szok paliwowy będzie stopniowo podbijał inflację CPI w kolejnych kwartałach. Najmocniejszy efekt może być widoczny na przełomie III i IV kwartału 2026 r. Pod koniec roku inflacja może zbliżyć się do 4 proc. rok do roku.

Nie chodzi więc wyłącznie o to, że kierowcy zapłacą więcej za benzynę czy olej napędowy. Paliwo jest kosztem ukrytym w dużej części gospodarki. Wpływa na transport, logistykę, dostawy, produkcję, ceny żywności, ceny usług i marże przedsiębiorstw. Jeśli ropa drożeje szybko i przez dłuższy czas utrzymuje się na wysokim poziomie, ten koszt zaczyna przechodzić przez cały łańcuch dostaw.

Analitycy Pekao zwracają uwagę, że napięcia w Zatoce Perskiej oraz ograniczenia przepływu surowca przez cieśninę Ormuz nie wyglądają już jak krótkie zakłócenie. Ich zdaniem scenariusz kryzysu paliwowego zaczyna przesuwać się w stronę scenariusza bazowego. Ceny ropy Brent wzrosły od końca lutego z około 68 USD do średnio około 100 USD za baryłkę. To wzrost rzędu 45–50 proc.

Dla firm oznacza to jedno: koszty mogą rosnąć z opóźnieniem, ale w wielu miejscach naraz.

Najpierw widać to na stacjach paliw. Później drożeją usługi transportowe i energia. Następnie presja kosztowa pojawia się w cenach żywności oraz towarów konsumpcyjnych. Usługi reagują wolniej, ale one również nie są od paliw całkowicie odcięte. Według Pekao najsilniejszy wpływ obecnego szoku na inflację pojawia się po około 5–6 miesiącach od jego początku.

To ważna informacja dla przedsiębiorców, bo koszt paliwa rzadko działa punktowo. Firma transportowa może dość szybko podnieść stawki. Producent może przez jakiś czas utrzymywać ceny, ale w końcu będzie musiał uwzględnić droższe dostawy, energię i komponenty. Handel może próbować negocjować z dostawcami, ale przy dłuższym kryzysie część kosztów i tak trafi do klienta końcowego.

Najbardziej narażone są branże, w których logistyka ma duży udział w cenie produktu lub usługi. Dotyczy to między innymi handlu, e-commerce, produkcji, budownictwa, dystrybucji, rolnictwa, przemysłu spożywczego oraz firm importujących towary. W praktyce wzrost kosztów może odczuć nawet przedsiębiorca, który sam nie zużywa dużych ilości paliwa. Wystarczy, że droższe będą faktury od przewoźników, dostawców albo podwykonawców.

Duże znaczenie ma też sposób ustalania cen i konstrukcja umów. Jeśli firma zawiera długie kontrakty, powinna sprawdzić, czy ma w nich mechanizmy waloryzacyjne. Brak takiego zapisu może oznaczać, że przez kilka miesięcy będzie realizować usługę po starej cenie, mimo że jej realne koszty już wzrosły. To prosta droga do utraty marży.

Dlatego obecną sytuację warto potraktować jako sygnał do przeglądu kosztów. Nie chodzi o nerwowe podnoszenie cen, ale o policzenie kilku scenariuszy. Co się stanie, jeśli paliwo pozostanie drogie do końca roku? Jak zmieni się koszt dostawy? Czy obecne ceny sprzedaży nadal pokrywają koszty? Czy umowy z klientami pozwalają przenieść część wzrostu kosztów? Czy da się skrócić trasy, zmienić model dostaw albo renegocjować stawki transportowe?

Dla wielu firm największym błędem będzie czekanie, aż problem pojawi się w wynikach finansowych. Szok paliwowy działa z opóźnieniem. Właśnie dlatego warto reagować wcześniej, zanim droższy transport, energia i towary zaczną jednocześnie obciążać budżet firmy.

Obecna sytuacja przypomina też, że inflacja nie wraca tylko przez wyższe wynagrodzenia czy silny popyt konsumentów. Czasem wystarczy jeden mocny impuls surowcowy, aby koszty zaczęły przesuwać się przez całą gospodarkę. A wtedy przedsiębiorcy muszą patrzeć nie tylko na ceny paliw, ale na całą strukturę kosztów.

Polecane

Powiązane wpisy

Poszerz swoją wiedzę dzięki starannie wybranym artykułom.

Sprzedający mieszkania spuszczają z tonu. Tylko czy to dobra wiadomość dla kupujących?

W Łodzi deweloperzy wystawiają nowe mieszkania średnio po niemal 11,6 tys. zł za metr. Tyle teoretycznie. W rzeczywistości klient, który podpisuje umowę, płaci poniżej 9,8 tys. zł. Różnica robi prawie 16 procent i jest największa, jaką widzieliśmy na tym rynku od kilkunastu lat. Dla porównania od 2007 roku przeciętny rozjazd między ceną z ogłoszenia a

Redakcja

25 maja 2026

Światu może zabraknąć ropy szybciej, niż zakładano. Zapasy kurczą się w rekordowym tempie.

Jeszcze kilka tygodni temu część analityków traktowała napięcia na rynku ropy jako poważny, ale przejściowy problem. Dziś coraz częściej mówi się o scenariuszu znacznie groźniejszym: nie tylko o wysokich cenach, ale o fizycznym braku surowca na rynku. Największy niepokój budzi sytuacja wokół Cieśniny Ormuz. To jedno z najważniejszych miejsc dla światowego handlu ropą i gazem.

Redakcja

20 maja 2026

Unia Europejska przyspiesza umowę handlową z USA by uniknąć nowych ceł.

Unia Europejska zrobiła ważny krok w stronę wdrożenia porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi. Po miesiącach przeciągania rozmów uzgodniono tekst przepisów, które mają umożliwić obniżenie ceł na amerykańskie towary przemysłowe sprowadzane do Europy. To element szerszej umowy, w której USA mają utrzymać maksymalną stawkę celną na większość unijnych produktów na poziomie 15 proc. Sprawa nabrała

Redakcja